Moherowy berecik schowała głęboko na dno szafy, jest zbyt ciekawa ludzi i świata, żeby wierzyć w jakiekolwiek dogmaty”. Jerzy Płażewski z czasopisma „Kino” również wychwalał aktorstwo Szaflarskiej: „Dziękuję Pani, pani Danuto, za sumę przeżyć, które – jak w finałowym travellingu ku niebu, brawurowo zaaranżowanym przez autora zdjęć Arthura Reinharta – prowadzą nas, widzów, daleko poza przyziemne horyzonty”. Pora umierać irytowała natomiast Jacka Szczerbę z „Gazety Wyborczej”, który film ocenił jako „średni” i oskarżał duet Kędzierzawska–Reinhart o jałowy estetyzm: „chwilami autorzy wprost delektują się urodą swych obrazków: płynnością konturów w scenach wspomnień i kolażem odbić w taflach szkła”.

Przeważały jednak głosy pozytywne. Błażej Hrapkowicz z „Kina” pisał, iż:

Pora umierać cieszyła się też powodzeniem za granicą. Alissa Simon z „Variety” pisało o Szaflarskiej, że ta „aktorka o inteligencji, wdzięku i urodzie, która wygląda na co najmniej dwie dekady młodszą, jest wspierana przez wspaniałą, barokowo szczegółową pracę kamery Reinharta oraz najlepiej wyszkolonego i najbardziej fotogenicznego psa polskiego kina”.