zakładów lotniczych Heinkel w Oranienburgu czy fabryki Siemens, lub AEG w niedalekim Berlinie.
Funkcjonowanie obozu na przełomie 1939/1940 roku szczegółowo opisał we wspomnieniach Jan Gwiazdomorski. Główną formą udręczenia fizycznego więźniów w obozie, zwłaszcza w okresie zimowym, były odbywające się trzy razy dziennie długotrwałe apele pod gołym niebem, na mrozie i śniegu, przy braku ciepłej odzieży i niewystarczającym wyżywieniu. Na apelach przeliczano uszeregowanych więźniów, przy tym nad niektórymi znęcano się lub karano ich. Apel poranny trwał około 30 minut, południowy około 20 minut i wieczorny około 45 minut, bywały one również przedłużane. Zimno panowało również w barakach, więźniowie oprócz bielizny mieli jedynie koce. Jedzenie było niewystarczające i złej jakości, wśród więźniów stale panował głód. Więźniowie poddawani byli poniżającemu traktowaniu, byli bici bez powodów lub zmuszani do wyczerpującego wysiłku fizycznego przez esesmanów lub personel nadzorczy rekrutujący się z więźniów, często okrutnych przestępców. Część więźniów kierowana była do pracy niewolniczej w ciężkich warunkach, pracując m.in. w klinkierni w okolicy obozu. Więźniowie niepracujący byli zmuszani do stania w barakach w godzinach pracy, w ramach tzw. Stehkommando.