Reakcje Joanna Tokarska-Bakir podkreśliła, że Gross opiera się na faktach znanych historykom od dawna, a jego „wina” polega „na tym, że pisze książki, bojkotując standard szczerości przyjęty w polskiej literaturze historycznej. Naśladuje filozofa Jeana Améry'ego: «Nie chcecie wiedzieć, do czego znowu może doprowadzić mnie i was samych wasza obojętność? Zatem powiem wam»”. Marek Beylin napisał, że jego zdaniem książka spełnia ważną rolę zmuszając do zastanowienia nad zjawiskiem polskiego antysemityzmu i jej „wady” mają tu drugorzędne znaczenie.

August Grabski z Żydowskiego Instytutu Historycznego poddał książkę ostrej krytyce stwierdzając na temat jej amerykańskiej edycji: „bulwersującym fragmentem w opisie przez Jana Tomasza Grossa wypadków kieleckich jest podsumowanie rozmowy morderców żydowskiej matki i dziecka o ich zbrodniczym zamiarze słowami: <To była najzwyklejsza rozmowa między obcymi sobie ludźmi w Polsce Anno Domini 1946>. Nie trzeba specjalnej wyobraźni, aby dostrzec absurdalność tej tezy, konfrontując liczbę ponad 20 mln Polaków z kilkuset zabitymi Żydami. Znowu Gross dokonuje manipulacji proporcjami przedstawianego zjawiska. Deformacja ta wydaje się karykaturą czy wręcz bardzo niemądrym i ponurym żartem.