Zastępca dowódcy dywizji mjr Marian Naszkowski tak oceniał jej skutki: Do PKWN żołnierze odnoszą się z rezerwą, są przekonani o konieczności porozumienia się z Londynem (...) Pojawiły się negatywne i wrogie hasła i wypowiedzi. Przykładowo: „Teraźniejsza polityka to tylko mydlenie oczu” (...). Zawieszono napis: Nie wyznajemy bolszewickiego rządu w Lublinie. Niech żyje rząd londyński. Precz z komunizmem!”.
Dyscyplina w jednostkach dywizji oceniana była negatywnie. Dezercje były na porządku dziennym. Do 20 października zdezerterowało 538 żołnierzy. Największa zbiorowa dezercja z bronią w ręku nastąpiła w nocy z 27/28 września. Żołnierze Armii Krajowej wprowadzili do lasu kompanię fizylierów 13 pp liczącą 66 żołnierzy. Do pułku nie wróciło 20 fizylierów. Uciekinierów często stawiano przed sądem. 19 października z wyroku sądu rozstrzelano dwóch dezerterów. 27 listopada powołano do życia nieetatowy pluton karny.