można by niemal tańczyć do niego we śnie. A Hundred Days Off to tylko kolejny krok w ich procesie. Jest to najlepsza rzecz, jaką udało im się stworzyć od czasu zejścia z wyżyn Dubnobasswithmyheadman, choć biorąc pod uwagę ich tymczasowe wydawnictwa, nie jest to zbyt wiele powiedziane. Interesujące jest jednak to, że udało im się dopracować swoje brzmienie nie zmieniając go prawie wcale” – skonstatował autor.
W ocenie redakcji magazynu PopMatters „ostatnie dzieło Underworld to efektowna mieszanka wszystkiego, co do tej pory definiowało muzykę taneczną; jest wesoło, tanecznie i zabawnie”, jednak „większości piosenek brakuje tej intensywności i głębi, która uczyniłaby ich muzykę bardziej introspektywną, a mniej radosną”.
„choć A Hundred Days Off jest być może pozbawiony surowej, witalnej energii Second Toughest In The Infants, to pod wieloma względami jest bardziej uładzonym, satysfakcjonującym albumem, niż cokolwiek, co Karl Hyde i Rick Smith wyprodukowali wcześniej” – stwierdził Simon Evans z musicOMH zauważając następnie, iż „nieobecność Emersona nie wpłynęła zbytnio na zespół, co każe się zastanowić, jaki był jego wkład”. Na albumie widać było, zdaniem recenzenta, „odnowę i duszę, coś, czego brakuje w dużej części dzisiejszej muzyki tanecznej”.