Utwór posiada melodyjne i dynamiczne solo Cantrella, który w rozmowie z magazynem „Guitar” przyznał, iż powstało ono w wyniku spontaniczności. Inną z cech charakteryzujących piosenkę jest wokal Staleya, szczególnie w refrenach, gdzie śpiewa w wysokich rejestrach i – jak uznał Huey – „wymienia się złowieszczymi wersami, takimi jak Jesus Christ / Deny your maker oraz He who tries / Will be wasted z suchszym, mniej natarczywym głosem Cantrella”. Kontrast dwóch przytoczonych wersów stanowi, w jego przekonaniu, idealne podsumowanie utworu: „połączenie metalowej teatralności i introspektywnej beznadziei”. Dla Bryana Reesmana z dwumiesięcznika „American Songwriter” wymienianie się liniami wokalnymi przez Staleya i Cantrella dodało piosence więcej struktury brzmienia.

Huey zwracał też uwagę na „powolne, narastające melodie”, które „unoszą się nad zgrzytliwym i przesuwającym się brzmieniem gitarzysty Jerry’ego Cantrella, brzmiąc niesamowicie i niepokojąco” – a jako przykład podał bezsłowną melodię otwierającą, gdzie – jak napisał – „osobliwy, napięty wokal Layne’a Staleya współbrzmi z gitarą pełną efektów”. Zdaniem autora „połączenie tych dwóch barw tworzy drżący, mdły dźwięk”, który „nadaje utworowi ponury charakter”.