Na miejscu katastrofy sierżant Busch z Delta Force, który przeżył upadek śmigłowca, bronił się sam, ostrzeliwany przez Somalijczyków, niedługo później został ewakuowany do szpitala śmigłowcem Little Bird, jednak nie przeżył z powodu ciężkich ran.
Na miejsce wysłano śmigłowiec ratunkowy z sanitariuszami, gdyż w śmigłowcu byli ranni (sierżant Tom Wilkinson, dowódca grupy medycznej, za uratowanie ludzi podczas ciągłego ostrzału otrzymał Srebrną Gwiazdę). W bezpośrednie pobliże pierwszego zestrzelonego śmigłowca dotarł oddział Chalk 1, dowodzony przez porucznika DiTomaso, oraz Chalk 4, dowodzone przez sierżanta Eversmanna. Pozostałe oddziały rangers dowodzone przez kapitana Steele’a oraz żołnierze Delta Force utknęli wzdłuż ulicy prowadzącej do miejsca katastrofy.
Po 20 minutach zestrzelony został drugi śmigłowiec, pilotowany przez Michaela Duranta. Żołnierze Delty, Gary Gordon i Randy Shughart, zgłosili się ochotniczo do ochrony tego śmigłowca, mając świadomość, że nieznany jest czas przybycia posiłków, które mogłyby ich wesprzeć. Michael Durant prawdopodobnie zawdzięcza im życie, gdyż jako jedyny przeżył upadek śmigłowca i ze złamaną nogą oraz rozlicznymi ranami został wyciągnięty przez Gordona i Shugharta z maszyny, a potem ukryty w budynku.