Grupa powstańców dowodzonych przez „Gryfa” znajdująca się w okolicy bramy młyna – martwej strefie karabinu maszynowego czołgu – zastrzeliła kilku esesmanów. To, w połączeniu z celnie rzuconym za czołg granatem, spowodowało panikę wśród żołnierzy niemieckich i odwrót.

Około godziny 10 nastąpiło trzecie natarcie. Grupa żołnierzy była wspierana dwoma czołgami. Jeden z nich ostrzeliwał pałacyk, drugi ustawił się gotowy do wyważania bramy. Esesmani wrzucali granaty do środka budynku. Atak został ponownie odparty, jeden z czołgów trafiony granatem zapalającym odjechał, choć płomienie po pewnym czasie zgasły. Podjęto decyzję o ewakuacji pałacyku i wycofaniu do znajdujących się na tyłach zakładów produkcyjnych.

Czwarte natarcie zostało poprzedzone bardzo silnym ogniem z czołgów, ostrzeliwujących pusty już budynek. Niemcy byli znacznie ostrożniejsi i zostali dodatkowo wzmocnieni przez grupę żołnierzy przechodzących przez wyłomy w murze od ulicy Działdowskiej. Podczas walk uszkodzona została konstrukcja młyna. Niemieccy żołnierze ostrzeliwani przez powstańców ponownie wycofali się z pola walki.