Huragan jednak w ostatniej chwili skręcił nieco na wschód i jego środek przeszedł obok miasta tak, że szkody wyrządzone bezpośrednio przez jego wiatry okazały się stosunkowo małe. Z tego powodu w pierwszych godzinach po przejściu huraganu wydawało się, że miasto po raz kolejny w swojej historii wyszło z tarapatów obronną ręką. Jednak następnego dnia okazało się, że wały przeciwpowodziowe otaczające miasto zostały przełamane w kilku punktach. W konsekwencji woda wlała się powoli do miasta i zalała około 80% jego powierzchni.

Od czwartku, 1 września, poziom wody w mieście przestał wzrastać, gdyż wyrównał się z poziomem wód w przylegającym jeziorze Pontchartrain. Rozpoczęły się prace nad naprawą wałów przeciwpowodziowych i wznowieniem działania miejskich przepompowni, które miały umożliwić wypompowanie wody z zalanych terenów. System pomp jest stałym elementem infrastruktury Nowego Orleanu, gdyż obfite deszcze powodujące lokalne podtopienia są tam codziennością. Nie było jednak jasne do jakiego stopnia pompy zostały uszkodzone przez powódź.