Wydarł ostatnią kartkę ze wspomnień Louisa L’Amoura „Edukacja wędrowca”, gdzie autor cytował kilka linijek z wiersza Robinsona Jeffersa „Mędrcy w chwilach zwątpienia”:
Śmierć to morderczy ptak na łące, lecz umrzeć zostawiając dzieło, Które bliższe będzie osiągnięciom stuleci Niż muskuły i kości, to znaczy zrzucić słabość. Góry są z martwych kamieni. Ich wyniosła postawa I zuchwały spokój budzą nienawiść lub podziw u ludzi. Góry przez to nie miękną, obcy jest im niepokój, A myśli nieliczne umarłych mają podobny profil.
Następnie po drugiej stronie kartki umieścił krótkie pożegnanie: „Miałem szczęśliwe życie i dzięki ci, Panie. Do widzenia i niech Bóg was wszystkich błogosławi!”
6 września trzy niezależne grupy znalazły taką kartkę na drzwiach autobusu:
„S.O.S. Potrzebuję pomocy. Jestem ranny, bliski śmierci i za słaby, żeby się stąd wydostać. Jestem zupełnie sam, to nie są żarty. Na miłość boską, pozostańcie tutaj, żeby mnie ratować. Wyszedłem zbierać jagody w pobliżu i wrócę wieczorem. Dziękuję, Chris McCandless Sierpień?”
Jego ciało znaleziono w śpiworze wewnątrz autobusu. Ważyło zaledwie 30 kg. McCandless Leżał martwy przez 19 dni, 112 dni po wejściu w dzicz. Oficjalną przyczyną zgonu było zagłodzenie.