Pułk rozlokowano kompaniami po większych gospodarstwach we wsi, tam też znalazły miejsce furgony taborowe. W centrum rozlokowano piątą kompanię, która (pod dowództwem kpt. Jana Szulca) pełniła tego dnia służbę. Na drogach dojazdowych rozstawiono czujki.

Bitwa Noc z 23 na 24 marca była (według relacji Wojciechowskiego) spokojna. Wprawdzie warty kilkakrotnie meldowały, że z pobliskich wiosek dochodzi ujadanie psów oraz tętent kopyt, ale meldunki te zostały zbagatelizowane. Po północy wszystko okryła gęsta mgła. O świcie, skoro się tylko rozwidniło, otrąbiono pobudkę i dano rozkaz do kulbaczenia koni. Oficerowie odpoczywali jeszcze na kwaterach. W tym momencie na polskie posterunki wpadła masa hiszpańskiej kawalerii. Powstało zamieszanie, pułkownik Konopka wypadł z domu rzekomo w samej bieliźnie.

Lansjerzy z 5. kompanii natychmiast nawiązali walkę z nieprzyjacielem. Reszta pułku w ogromnym zamieszaniu formowała się na placu pośrodku wsi. Za kawalerzystami ustawiły się furgony taborowe, które natychmiast odesłano w kierunku Orgaz. Mgła podniosła się w końcu i Polacy ujrzeli szeregi kawalerii hiszpańskiej oraz dwie baterie artylerii konnej.