Tam zrewanżował się konkurencji dotkliwym pobiciem jednego z przestępców. W sezonie zimowym wraz z poznanymi w Szczecinie prostytutkami wyjechał do Karpacza, a następnie do Warszawy. Nie potrafiący się odnaleźć w sutenerskiej działalności Kalibabka szybko powrócił na Pomorze Zachodnie. W Szczecinie parał się tzw. cinkciarstwem (nielegalnym handlem walutą), z którego zrezygnował po chorobie i pobycie w szpitalu. Już wtedy posługiwał się kradzionymi dokumentami.

Od lata 1978 (początkowo wraz z pochodzącym z Dziwnowa wspólnikiem) uwodził i okradał kobiety wypoczywające w nadmorskich i górskich kurortach w sezonach turystycznych. Pieniądze zdobyte kradzieżami, oszustwami i wyłudzeniami pozwoliły prowadzić mu wystawne życie. Ofiarami jego podbojów były głównie zamożne kobiety pochodzące z dobrych domów. Okradał również właścicieli kwater czy domów, w których się zatrzymywał. W Zielonej Górze poznał pracującą w zakładzie jubilerskim dziewczynę, która nauczyła go rozpoznawać biżuterię. Od tej pory przedstawiał się jako złotnik. W kradzieżach i wyłudzeniach pomagały mu niekiedy kochanki. Za licznie popełniane przestępstwa był wielokrotnie zatrzymywany przez Milicję Obywatelską (przed którą równie często uciekał). Wydano za nim list gończy. Został aresztowany w 1980 i osadzony w areszcie w Kamieniu Pomorskim.