Po pierwszym zaskoczeniu rosyjski krążownik odpowiedział ogniem z dziobowej armaty, ale nieskutecznie. Według relacji rosyjskich, tylko jeden pocisk trafił i wywołał pożar. „Emden” zawrócił, po czym przechodząc ponownie koło „Żemczuga” wystrzelił drugą torpedę, która trafiła w dziobową komorę amunicyjną, powodując wybuch i szybkie zatonięcie okrętu. Na jego pokładzie zginęło 81 osób, a 122 zostało rannych, z tego 7 zmarło.

Dowódca „Emdena” zrezygnował z ataku na bezbronne statki na redzie, motywując to później koniecznością selekcji celów należących do wroga i czasochłonnej ewakuacji ich załóg, zgodnie z przestrzeganymi jeszcze prawami wojny morskiej. Na redzie zakotwiczone było jeszcze francuskie awizo „D’Iberville”, lecz jego dowódca nie otworzył ognia, gdyż jego okręt nie miał szans w starciu – miał tylko jedną armatę kalibru 100 mm na dziobie i lżejsze działa, ale zwrócony był rufą do krążownika. Uniknął on ostrzelania, gdyż na „Emdenie” zauważono dym małego statku, który został wzięty za okręt wchodzący do portu i krążownik około 6 otworzył ogień do nowego celu i rozpoczął odwrót. Przy nabrzeżu zacumowane były ponadto dwa stare francuskie niszczyciele „Fronde” i „Pistolet”.