chciałbym we wszystkim być Mu posłusznym”.
U Braci Mniejszych Kapucynów Feliks zgłosił się do klasztoru w Citta Ducale i poprosił o przyjęcie. Gwardian zaprowadził go do kościoła i wskazał na Chrystusa ukrzyżowanego: „On jest tu naszym wzorem. Tak jak Chrystus szedł drogą cierpienia, tak również my powinniśmy dotrzymywać Mu kroku”. Gdy gwardian przekonał się o prawdziwości powołania Feliksa, napisał list do prowincjała w Rzymie i wysłał tam kandydata. Po 18-godzinnej wędrówce Feliks dotarł do Rzymu. Tam poprosił gwardiana o. Bernardyna z Astii o przyjęcie. Ten także obszedł się z nim ostro, ale szybko przekonał się o uczciwości i pokorze kandydata. Przedstawił go prowincjałowi o. Rafałowi z Volaterra, który bez wahania przyjął Feliksa do nowicjatu. Nowicjat znajdował się wówczas w Antocoli, w małym klasztorze w Górach Sabińskich. Prowincjał wysłał go tam i nakazał stawić się u magistra nowicjatu. Feliks osiągnął to, do czego Bóg go wzywał i czego sam pragnął.
Po ośmiu dniach Feliks zdjął świecki ubiór – nadeszła upragniona chwila obłóczyn. Znamienne, że nie nadano mu nowego imienia, jak to zwykle czyniono. Pozostawiono mu chrzestne imię, które znaczy „szczęśliwy”.