Pierwsza podróż Mary Slessor wysiadła na ląd w Calabarze, w jednym z najbardziej niezdrowych miejsc świata, będącym ważnym ośrodkiem handlu niewolnikami. Białego człowieka uważano za weterana, jeżeli przeżył tu 10 lat, zasadniczo zaś po tak długim pobycie wracał do domu jako nieuleczalny inwalida. W kraju nie było władz kolonialnych, chociaż Calabar oficjalnie znajdował się pod wpływami brytyjskimi. Handel niewolnikami stopniowo malał z powodu ostrych sprzeciwów Anglii i gospodarka przestawiała się na handel olejem palmowym.

Duke Town, pierwszy cel podróży Mary, był małą, brudną mieściną tuż przy rozlewisku rzeki Cross. Zamieszkała na misyjnym wzgórzu, wraz z rodziną Andersonów, parą kalwińskich misjonarzy, pionierów ewangelizacji ludzi z zatoki Benin. Protestanccy misjonarze nie osiągnęli na tych terenach zbyt wielu sukcesów – od początku ich działalności w 1848 przypadków nawrócenia można było zliczyć na palcach jednej ręki. Pewien postęp osiągnięto jedynie w pojedynczych miasteczkach ujścia, ale w głębi lądu nadal składano ofiary z ludzi, mordowano niemowlęta, wymierzano sprawiedliwość za pomocą prób wytrzymałości na truciznę lub na wrzący olej, a także prześladowano i zastraszano okoliczne plemiona. Alkohol był bardzo łatwo dostępny w zamian za kość słoniową, olej palmowy lub odrobinę złotego proszku.