Pijaństwo było powszechne wśród mężczyzn i kobiet, a nawet dzieci. Po przyjeździe Mary musiała przyzwyczaić się do dusznego klimatu wybrzeża, długich wędrówek przez dżunglę i gwałtownych burz, zatapiających deszczem całe miasto, z którego trzeba było się pospiesznie ewakuować. Zaczęła uczyć się miejscowego języka efik, równocześnie odbywając coraz dalsze wędrówki.

Z 60 funtów, jakie dostawała od Kościoła, większą część musiała oddawać Andersonom za mieszkanie i życie. W 1879, kiedy na krótko wróciła do Szkocji, postanowiła przenieść matkę i rodzeństwo do wioski na przedmieściach Dundee, z dala od fabryk odzieżowych. W trakcie pobytu poprosiła radę misjonarską Kościoła o wysłanie na właściwą stację misyjną. Zdecydowano, iż podejmie się organizacji misji w Old Town – miejscu przeklinanym przez misjonarzy z uwagi na fatalny klimat.