Dybicz postanowił wykorzystać sytuację i rzucił do szarży 10 tysięcy konnicy z idącym na czele pułkiem kirasjerów księcia Alberta. Wszystko wskazywało na to, że nastąpi zupełny pogrom polskich oddziałów. Tymczasem armia polska stawiła niespodziewanie twardy opór, a jednocześnie od strony Białołęki pokazał się korpus Krukowieckiego z działami Giełguda. Decydującymi okazały się jednak salwy „rac kongrewskich”Nazwa tej broni pochodzi od jej konstruktora, sir Williama Congrave (1772-1828). baterii rakietników kapitana Skalskiego i szarża 2 Pułku Ułanów z dwoma szwadronami 5 Pułku. Formacja rosyjskiej kawalerii została rozbita i w popłochu wycofała się za Olszynkę.

Po bitwie mały|Olszynka grochowska (fragment) Dybicz zaskoczony niezwykłą uporczywością obrony, stratami wśród swoich wojsk oraz biorąc pod uwagę zapadający zmierzch, odrzucił sugestie gen. Tolla, by zaatakować umocnienia Pragi. Był to duży błąd, bo przy udanym ataku, jedyny most na Wiśle mógł nie wystarczyć do odwrotu. Dybicz jednak wolał nie ryzykować strat w dalszym boju i zarządził odwrót spod Warszawy.