Chłopicki przygotował kolejne przeciwnatarcie, tym razem kawalerii, do którego miały być użyte korpus Łubieńskiego oraz grupa Krukowieckiego. Ci jednak orzekli, że nie honorują rozkazów Chłopickiego, lecz czekają na potwierdzenie ich przez Radziwiłła. Wściekły Chłopicki ruszył do niego, aby takie potwierdzenie uzyskać, zostawiając dowodzenie gen. Skrzyneckiemu. Przez ten czas Rosjanie zagrozili już oskrzydleniem całego ugrupowania polskiego. Powracający na pierwszą linię Chłopicki został ranny od wybuchu granatu. Znoszony do powozu rozkazał Skrzyneckiemu zaatakować całością sił Olszynkę, widząc w tym posunięciu jedyny sposób uniknięcia klęski. Skrzynecki jednak – będąc świadomym znacznej przewagi liczebnej Rosjan – nie zgodził się na pewną rzeź.

Rosyjskie szarże W wojsku polskim trwało całkowite rozprężenie, które próbowali wykorzystać Rosjanie. Gen. Skrzynecki wydał rozkaz odwrotu do Warszawy, dywizje uszykowane w szachownice batalionowych czworoboków wzmocnione bateriami artylerii wycofały się.