Upadek Tyberiusza Grakcha Posypały się oskarżenia, że Tyberiusz Grakchus chce zostać królem rzymskim. W dniu wyborów zebrało się tak wielu przeciwników Tyberiusza, że ten ostatni postanowił rozwiązać zgromadzenie i odłożyć głosowanie do następnego dnia. Przed rozwiązaniem zgromadzenia Tyberiusz zwraca się do zebranego ludu, iż przeczuwa swoją śmierć z ręki przeciwników, więc prosi, aby zaopiekowano się po jego śmierci żoną i małymi dziećmi. Zebrani zwolennicy Tyberiusza byli tak wzruszeni, iż ruszyli tłumnie do jego domu, otoczyli go i całą noc trzymali straż. Nazajutrz Tyberiusz, wychodząc z domu z filozofem Blosjuszem z Kyme, omal nie został trafiony dachówką, którą strąciły bijące się na dachu dwa kruki. Potraktował to jako zły omen, ale Blosjusz zlekceważył to, mówiąc co ludzie powiedzą, jeżeli wnuk pogromcy Hannibala ulęknie się kruka i nie wyjdzie do ludu?