część zebranych zrozumiała ten gest właściwie, że jego życie jest w niebezpieczeństwie, inni opacznie – że chce korony królewskiej. Taka informacja dotarła na Kapitol – że Tyberiusz Grakchus zażądał od ludu korony królewskiej dla siebie. Konsul Scewola mimo tego nie chciał używać siły przeciw trybunowi, ale senator Nazyka, brat cioteczny Grakchów i jednocześnie ich największy przeciwnik, pociągnął za sobą grupę senatorów, niektórych uzbrojonych w kije, na Forum, do trybuna. Tłum pewnie stawiłby czoła siepaczom, lecz wobec senatorów w togach z szerokim szlakiem ustąpił z szacunkiem. Tyberiusz podobno próbował ucieczki, ale upadł i w końcu został zamordowany, a wraz z nim jego 300 zwolenników. Umrzeć miał nieopodal świątyni Wierności, gdzie stały posągi 7 królów rzymskich; on zaś miał być rzekomo ósmym. Mimo próśb brata, Gajusza, ciała jego oraz jego zwolenników wrzucono tego dnia do Tybru.