Dość szybko wysunięto wniosek, że na pokładzie lotu nr 182 mogły eksplodować ładunki wybuchowe. Wskazywały na to ślady znalezione na kilku wyłowionych fragmentach maszyny. Udało się stwierdzić, że eksplozja nastąpiła w przedniej części Boeinga, przez co natychmiast przestała działać elektronika maszyny. Wyłączyło się też zasilanie czarnych skrzynek, dlatego zapisy rejestratorów nie ujawniły żadnych dysfunkcji w parametrach lotu.
Gdy badania ekip w Irlandii potwierdziły zamach, w Kanadzie skupiono się na poszukiwaniu jego sprawców. W czasie sprawdzania listy pasażerów stwierdzono, że na pokład nie wsiadł jeden z pasażerów (podpisany jako M. Singh). Świadkowie opisywali incydent, który miał miejsce na lotnisku przed startem maszyny. Jeden z pasażerów za wszelką cenę chciał, by odprawiono jego bagaż, mimo że znajdował się tylko na liście rezerwowej pasażerów. Będąca pod presją pracowniczka wykonała polecenie. Nikt jednak później nie zauważył, żeby ów pasażer wsiadł na pokład samolotu.