Nawet kontakt ze Stolicą Apostolską mógł się odbywać jedynie za amerykańskim pośrednictwem. Rząd węgierski nie ukrywał, że nadal traktuje prymasa jako wroga, czego wyrazem była straż przy ambasadzie, najpierw wojskowa, a później milicyjna. Kard. Mindszenty mógł tylko cztery razy do roku spotykać się ze swoją matką i siostrą. Później odwiedzali go też i inni członkowie rodziny, ale zawsze w tych spotkaniach asystowali pracownicy ambasady. Bez świadków mógł rozmawiać jedynie ze swoim spowiednikiem.
Rząd Jánosa Kádára po 1956 przywrócił system kontroli nad Kościołem. Nominacje kościelne znów miały być zatwierdzane przez urzędy państwowe. Przywrócono stanowiska duchownym skompromitowanym współpracą z reżimem, choć wielu z nich miało nałożone kary kościelne. Reaktywowano organizację księży patriotów, która przyjęła nazwę Opus Pacis. Sytuacja nie uległa zmianie nawet wtedy, gdy Pius XII ekskomunikował dwóch jej liderów: Miklósa Beresztoczego i Richarda Horvátha, którzy odmówili złożenia mandatów parlamentarnych i nie chcieli przerwać działalności politycznej. Wiosną 1958 premier Węgier Gyula Kállai publicznie wsparł działania duchownych zaangażowanych w ruch Opus Pacis, wyraził też przekonanie, że biskupi zapewnią jego członkom dostęp do odpowiedzialnych stanowisk kościelnych.