W 2011 stanął do wyborów po raz drugi. W kampanii wyborczej prezentował bardziej umiarkowaną postawę niż cztery lata wcześniej. Ostrzegał prezydenta Chaveza przed mieszaniem się w sprawy wewnętrzne Peru oraz porównywał się do byłego prezydenta Brazylii Luiza Inácio Lula da Silvy, prowadzącego umiarkowaną politykę lewicową. Dalej głosił potrzebę wzmocnienia roli państwa w gospodarce i redystrybucji dochodu narodowego pośród najbiedniejszych, lecz tym razem obiecywał "stopniową zmianę". W sondażach przedwyborczych posiadał ok. 10-punktową przewagę nad rywalami.

W pierwszej turze wyborów 10 kwietnia 2011 zajął pierwsze miejsce z wynikiem 31,7% głosów poparcia. Pokonał Keiko Fujimori (23,6%), byłego premiera Pedra Pabla Kuczynskiego (18,5%) oraz byłego prezydenta Alejandra Toledo (15,6%). W drugiej turze wyborów 5 czerwca 2011 pokonał Keiko Fujimori, zdobywając 51,55% głosów poparcia.