Jak relacjonował kpt. dypl. Jan Podoski, po przylocie także kpt. Harold Perkins, szef polskiej sekcji Special Operations Executive – „rozmawiał dwukrotnie z Tatarem. Ja tłumaczyłem. Perkins powiedział mnie: Wystarczą te dwa razy. Tatar damned fool [głupi jak but – tłum. Kajetan Bieniecki] nie ma pojęcia o roli A.K., albo usiłuje zniszczyć A.K. w oczach Aliantów albo, na co wskazują dane z wywiadu brytyjskiego, kontaktuje się ze znanym nam agentem ambasady sowieckiej”.

25 kwietnia 1944 Tatar wraz z wicepremierem Stanisławem Mikołajczykiem oraz Zygmuntem Berezowskim uczestniczył w spotkaniu z premierem Wielkiej Brytanii Winstonem Churchillem. Podczas spotkania „sytuację AK referował Tatar. Rozpoczął referat opisem plutonu samodzielnego AK określając ilość tych plutonów na 6500. Robiło to wrażenie, że tak zwana Armia Krajowa jest niezorganizowanym zlepkiem małych, lokalnych grupek ludzi. Churchill słuchał tego referatu kilka minut, wstał i wychodząc powiedział Mikołajczykowi: Podobną relację o AK słyszałem już w Moskwie”. W rozmowie z mjr dypl. Janem Jaźwińskim, oficer SOE płk. Henry McLeod Threfall skomentował – „Wiem, że w Moskwie Sowiety uparcie powtarzali, że nie ma co liczyć się z AK, gdyż jest to tylko luźne nie zorganizowane zbiorowisko drobnych band leśnych. Niezgodne to jest z opinią SOE wielokrotnie sprawdzaną.