Produkowano w nim materiały wybuchowe, które następnie wlewano w skorupy przygotowanych przez Werki A i B pocisków. Oprócz tego produkowano miny morskie, do których wlewano kwas pikrynowy, niezwykle szkodliwą substancję. Kontakt z chemią powodował bolesne podrażnienia skóry, oczu, dróg oddechowych, serca; skurcze, wymioty, poparzenia i infekcji. Pyły przeżerały oczy i płuca. Wdychanie tych środków i jednocześnie brak jakichkolwiek zabezpieczeń sprawiał, że w Werku C średnio tygodniowo umierało 25 robotników.

Jedna z więźniarek, Maria Szechter tak wspomina pierwszą zmianę, spędzoną przy pikrynie: Jasne blond włosy pomimo szczelnego owinięcia chusteczką były zielonkawo-żółte, ostre żółte plamy występowały koło oczu, nosa, ust. Spojrzałam po sobie, paznokcie i dłonie miała czerwone, ciało było żółte od korzonków włosów po czubki trzewików i to już po jednej nocy.

Osoby, które pracowały w HASAG-u wspominają, że zajmujący się napełnianiem min trotylem w Werku C stawali się po kilku dniach żółci, a po 2-3 miesiącach umierali. Gołymi rękami mieszali w kadziach, zdarzały się eksplozje, ludzie umierali w straszliwych męczarniach.