Obchód kolędniczy był wyczekiwanym wydarzeniem, a pominięcie domu uważane było za zły znak.
Na Lubelszczyźnie można zaobserwować zwyczaj zwany chodzeniem z kozą. Za kozę przebierał się chłopiec, który przykryty był płachtą, trzymał w ręku kij, na którego końcu usadowiony był kozi łeb wystrugany z buraka lub drewna. Ów kozi łeb nakrywano zajęczą lub baranią skórą, a na czubku głowy usadowione były rogi. Koza bawiła zgromadzonych, figlując i zaczepiając dziewczęta.
Innego rodzaju formą kolędowania był konik. Improwizowany występ przedstawiał taniec konia maszkary, który w szczytowym momencie upada. Pozostali kolędnicy próbują przywrócić go ponownie do życia. Ożywiony koń wstając symbolizuje odrodzenie przyrody. Na południowym Podlasiu archaiczną formą kolędowania jest chodzenie z wężem. Kolędnicy nosili w kieszeni kożucha papierowego lub drewnianego węża, którego wyrzucali do góry, śpiewając kolędy.
W niektórych wsiach Podlasia można było zaobserwować kolędowanie z maszkarami ptaków, podczas którego chłopcy maszerowali od domu do domu z bocianem lub żurawiem zwanymi truską, kluwaczem. Na krańcu kija umieszczony był czerwony dziób, który poprzez pociągnięcie sznurka otwierał się i zamykał.