Na początku XX w. Franz Alexander stał się wiodącą postacią ruchu, który szukał dynamicznego związku między umysłem a ciałem. Również Zygmunt Freud zainteresował się psychosomatyką, a konkretniej – chorobami psychosomatycznymi. Mocno go zaintrygowały badania Georga Groddecka, z którym listownie korespondował. Groddeck wówczas badał, czy choroby fizjologiczne mogą być skutecznie leczone psychologicznie.

Zaobserwowano wówczas wiele różnic między dolegliwościami wynikającymi z histerii a ich odpowiednikami, które z histerią nie miały nic wspólnego. Odnotowano przypadki częściowo sparaliżowanych pacjentów, np. cierpiących na paraliż lub zdrętwienie ręki, u których zasięg odczuwanego paraliżu lub zdrętwienia nie zgadzał się z ich faktycznym zasięgiem będącego bezpośrednim wynikiem fizjologicznej choroby czy fizycznego uszkodzenia konkretnych nerwów w ciele. Określono to mianem paraliżu rękawiczkowego, gdyż często zasięg odczuwanego przez pacjentów paraliżu przypominał swym kształtem rękawiczkę. Podobne wnioski nasunęły się naukowcom w przypadku osób pozornie niewidomych. Ludzie ci utracili wzrok a mimo to, nie wiedzieć czemu, nie byli w tym samym stopniu niepełnosprawni, co osoby, u których przyczyny utraty wzroku mogły być konwencjonalnie i biologicznie dowiedzione.