zawiązania konfliktu, jego kulminacji i zakończenia); akcja jest linearna, czyli nie ma w niej natężenia napięcia dramatycznego. Nie ma też bohaterów, gdyż występujące postacie – małżeństwa Martinów i Smithów (które należy określać raczej jako "aktanty", "grających"), to antybohaterowie: istoty bez zindywidualizowanej tożsamości, bez celów życiowych, pozbawione marzeń, ale i trosk życia codziennego. Warto również zaznaczyć, że tytułowa postać – łysa śpiewaczka, nie występuje na scenie. Wspomina ją w rozmowie Strażak.
Język, jakim się posługują postacie, pozbawiony jest swej podstawowej funkcji: komunikacyjnej. Osoby wymieniają między sobą słowa, ale z owych antydialogów nic nie wynika. Nie ma porozumienia. I na tym zasadza się istota teatru absurdu: jest to dramat człowieka nie mogącego porozumieć się z drugim, człowieka niezrozumianego, samotnego, choć żyjącego w grupie, wyalienowanego.
Kolejnym odstępstwem od klasycznej perypetii jest pogwałcenie zasady prawdopodobieństwa i dobrego smaku.
Jako że Łysa śpiewaczka łamie wszelkie konwencje teatru klasycznego, wywodzącego