Znany jest przypadek, iż pewien frankista wykorzystując kruczki prawne jakie dawała nagana szlachectwa zdołał uzyskać tą drogą potwierdzenie swego „szlachectwa” (s. 262), było to jednak wyjątkiem od reguły, uciekanie się do tego byłoby zbędne, gdyby uszlachcenie konwertytów było czymś oczywistym.. Sam Frank począł się tytułować generosus (łac. urodzony, czyli szlachcic), co spowodowało protesty ze strony szlachty. Sejm konwokacyjny (1764) roku uregulował ich status następująco:

Neofici, lub od nich descendentes (pochodzący) którzy by się do miejskiej kondycyi udać chcieli i byli sposobnymi, tych wszystkich wolności jako i szlachetni mieszczanie używali, a którzy by około roli pracować chcieli, aby czynsz z tejże roli i gruntu przyzwoity, panom gruntu tego własnym płacili, a jeśliby się który z neofitów, lub od nich pochodzący, na urzędzie jakowym, przez niewiadomość kondycyi i urodzenia, sobie konferowanym znajdował, lub dobra jakowe, dziedzictwem nabyte, czyli sposobem zastawnym posiadał, tedy zapozwany ad competens forum (do właściwego sądu), ma podlegać teraźniejszemu postanowieniu, dobra zaś, od czasu niniejszej ustawy, do lat dwóch szlachcie rodowitym sprzedać, a z dóbr zastawnych summy podnieść i z tychże dóbr ustąpić starał się, a to sub confiscatione bonorum et summarum per medium delatori, per medium fisco cedendorum,