Alina Nofer-Ładyka pisała w 1967, że powieść "wzbudziła entuzjazm tylko wśród krytyków z obozu zachowawczego. Wszyscy inni przyjęli ją z niechęcią, często z oburzeniem. Zawarty w niej obraz »człowieka poczciwego«, stawianego społeczeństwu na wzór, wzbudził gwałtowny sprzeciw; Połaniecki – zaradny »aferzysta«, dążący konsekwentnie do majątku ziemskiego, uznający za swoją dewizę »módl się i pracuj«, bez troski o sprawy społeczne, bez niepokojących pytań o sens życia – oceniony został jako filister, egoista, karierowicz, a »połaniecczyzna« stała się synonimem moralności znienawidzonej przez obóz postępu".

Z krytyką z tych pozycji nie zgodził się Julian Krzyżanowski, który stwierdził, że "połanecczyzna" to tylko klamra spinająca niezbyt zborne wątki utworu. Według niego "wbrew pozorom, na które dali się nabrać wszyscy dotychczasowi krytycy i badacze Sienkiewicza, poczytujący [połanecczyznę] za pewnego rodzaju monolit, jest ona wielowarstwowa, i wzięcie pod uwagę jednego tylko z jej składników i uznanie go za jedyny prowadzi do całkowicie błędnych poglądów na Rodzinę Połanieckich. Warstwy te to 1° dzieje miłości Stanisława Połanieckiego, 2° jego postawa ideologiczna i 3° jego stosunek do otaczającej go rzeczywistości historycznej”.