Jego poplecznikiem okazuje się Gunter Schutz.

Trzeciego dnia polowania całe towarzystwo (z wyjątkiem Tadeusza Boczka, który poprzedniego dnia został ranny w starciu z dzikiem – uratował go Szewczenko) wybiera się na wyjątkowo grubego zwierza – niedźwiedzia. Warunki pogodowe są wyjątkowo złe, a pozycje strzeleckie nie odpowiadają wszystkim uczestnikom – m.in. Szawanidze. Po kilku godzinach oczekiwania młody Francuz – pierwszego dnia zniesmaczony całą ideą polowania, jednakże w miarę upływu czasu coraz bardziej zafascynowany tym sportem – ponaglany przez starych towarzyszy strzela do majaczącej we mgle sylwetki niedźwiedzia... Po chwili jednak "niedźwiedziem" tym okazał się Szawanidze, który, niezadowolony ze swojej pozycji strzeleckiej, postanowił zapolować na własną rękę. Został zastrzelony przez niczego nieświadomego Francuza. Schutz natychmiast oskarża pozostałych uczestników spotkania o spisek i zaplanowanie zamachu na Szawanidze i wmanewrowanie w to wszystko obcego Francuza. Przed zastrzeleniem Schutza przez pozostałych notabli chroni go natarcie prawdziwego niedźwiedzia, zastrzelonego po chwili przez skrytego nieopodal Szewczenkę.