– Prawdy nic nie zmienia: Ktoś wyrwał moje serce. Wciąż o tym pamiętam.

Podczas pobytu na Réunion po raz pierwszy zakochał się. Obiektem jego uczucia była Marie-Elixène de Lanux Naciede, daleka kuzynka i – jak się okazało – miłość życia poety, która zmarła w wieku dziewiętnastu lat. Jej śmierć de Lisle odczuł boleśnie, a Elixène pojawiała się odtąd zarówno w jego najwcześniejszych juweniliach, jak i w wierszach pisanych w wieku starczym. Liryki pisane z pamięcią o niej stanowią bodaj jedyne „tak” (na przekór ostentacyjnie pojawiającym się w nich akcentom marności i przemijania) w przepełnionej rozpaczą twórczości Leconte’a de Lisle’a.

::::::::Pięknej nimfy nogi Pląsają wśród wilgotnej i wonnej murawy. Ale śmierć także czyha.

Odpoczywasz wśród zmarłych bliskich mojej duszy, O księżniczko pierwszych mych marzeń.

Oby ma dusza była śmierci godna, Całusów pierwszych zapachem spryskana.

Więc ci przebaczam wszystkie me bóle i troski, Boś mi serce owiała wonią nieskalaną, Której ni czas nie zgłuszy, ni zimna mogiła.