Dyrekcja wyraziła zgodę na bicie rekordu w nocy, gdy w kopalni nie pracowano. Praca na tej zmianie została wcześniej całkowicie przeorganizowana – Stachanow zamiast jednocześnie pozyskiwać węgiel i zabudowywać przodek dostał do pomocy przy obudowie przodka dodatkowych górników: dwóch do ładowania i wywożenia węgla, dwóch do stemplowania chodnika, jednego do oświetlania pola pracy oraz dziennikarza lokalnej gazety. Dodatkowo cały urobek naliczano na konto Stachanowa, zamiast podzielić go przez liczbę wszystkich górników zaangażowanych w pracę, jak należało obliczać wydobycie przy zestawianiu z normą.

Następnego dnia rano kopalniana komisja partyjna na posiedzeniu przyznała mu w ramach nagrody dom, konia z rzędem i bryczką, premię w wysokości trzech miesięcznych pensji i dwa miejsca w klubie górniczym. Tłum zebrany przed kopalnią składał się natomiast zarówno z osób gratulujących rekordziście, jak i osób grożących mu i próbujących pobić, gdyż jego rekord mógł w przyszłości skutkować zwiększeniem norm wydobycia dla wszystkich górników.

Dzień po pobiciu rekordu ukazała się krótka notatka w gazecie „Prawda”. W jej treści jego imię zapisano jako Aleksiej zamiast Andriej.