Owidiusz dopowiada jeszcze do tego obrazu brak obwieszczeń ze spiżu, brak potrzeby sądu w powszechnej prawości i uczciwości. Nie było bowiem wojen, grodów nie otaczano murami w celach obrony, nie wykonywano też broni. Z drugiej strony nie wynaleziono jeszcze żeglugi morskiej i człowiek znał jedynie brzegi krainy swych narodzin. Nie znano też zimy ani jesieni, ani lata, pośród wiecznej wiosny zboża same obdarowywały ziarnem, na łąkach rosły kwiaty, a strumieniami płynęła nie sama woda, ale nektar albo i mleko. Miód z kolei dostępny był na drzewach. Tak więc ród ludzki wiódł życie bogów.

Hezjod pisze dalej, że gdy umarło to lubiane przez bóstwa pokolenie, Zeus, uzyskawszy wtedy władzę nad światem, przemienił tych ludzi w dobre dajmony (daimones hagnosi), a więc przyznał im status pośledniejszych bóstw, by strzegły pokoleń późniejszych. Odtąd chroniły następne pokolenia ludzi przed złem, przemierzając ziemię w okryciu mgły i obserwując dążenia późniejszych rodzajów ludzi. Obdarowują ich niekiedy bogactwami. W miejsce złotego pokolenia bogowie uczynili następnie pokolenie srebrne i nastał srebrny wiek.