Jedyną siłą mogącą zagrozić Ukraińcom w tym czasie była milicja żydowska (ponad 400 osób), ale zneutralizowano ją, rozpuszczając wieści o planowanym pogromie.

Generał Puchalski nie wiedząc, że na lewym brzegu Sanu (Zasaniu) Polacy organizują opór pod dowództwem księdza Józefa Panasia, wydał wojskom polskim rozkaz przerwania walk i wycofania się z miasta. Jednak walczące na Zasaniu polskie grupy nie usłuchały rozkazu, zajmując całe Zasanie. 4 listopada zawarto rozejm, ustalając jako linię demarkacyjną nurt Sanu. W rozejmie Ukraińcy zobowiązali się do wydania Polakom zapasów żywności z austro-węgierskich magazynów oraz zwolnili gen. Puchalskiego wraz z oficerami.

9 listopada wyruszyła pociągiem z Krakowa do Przemyśla grupa „San” (400 żołnierzy i 4 działa), dowodzona przez majora Juliana Stachiewicza, która miała być strażą przednią odsieczy dla Lwowa, organizowanej przez generała Bolesława Roję. 10 listopada rano, poprzedzana pociągiem pancernym, dotarła do Żurawicy, a następnie pieszo na Zasanie. Dowództwo polskie wystosowało ultimatum, żądające bezwarunkowego oddania Przemyśla, które zostało odrzucone przez Ukraińców.