W 1910 w akcji ratunkowej na północnej ścianie Małego Jaworowego Szczytu, zginął jeden z ratowników – Klemens Bachleda – który nie usłuchał naczelnika, wzywającego go do powrotu słowami „Klimku, wracajcie”. Pomimo jego poświęcenia ranny taternik Stanisław Szulakiewicz zmarł, nie doczekawszy się pomocy.
W 1940 ratownicy zgodzili się przyjąć propozycję niemieckiego okupanta i przywrócić działalność TOPR-u, który funkcjonował w czasie wojny pod nazwą Freiwillige Tatra Bergwacht.
W 1952 Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe zostało włączone w strukturę Górskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego, a cztery lata później ratownicy działali już pod nazwą Grupy Tatrzańskiej GOPR.
W 1963 po raz pierwszy użyto śmigłowca w akcji ratunkowej. Był to SM-1, pilotowany przez Tadeusza Augustyniaka. Helikopter przetransportował turystę ze złamaną nogą z Doliny Pięciu Stawów Polskich do zakopiańskiego szpitala.
W 1974 ratownicy wzbogacili się o pierwszego psa posiadającego licencję psa lawinowego. Był to „Cygan” – owczarek niemiecki.