Niemczyńska, która uważa, że powstało coś więcej niż satyryczny obraz polskiego zaścianka − jej zdaniem film zmienia się w „niepokojącą opowieść o tajemnicy istnienia”.

Zwracano też uwagę na wyeksponowaną w filmie umowność świata przedstawionego. Zabieg ten został osiągnięty poprzez umieszczenie w środku wydarzeń samej pisarki. Wszystko co się dzieje na ekranie, istnieje już na maszynie do pisania „Masłoskiej”, bohaterowie filmu nie mogą zrobić nic bez jej wiedzy. Z tą prawdą zderza się główny bohater, „Silny” − w scenie na komisariacie bezwolny jak marionetka.

Najwięcej entuzjazmu wzbudziła gra aktorska. Chwalono wielu aktorów, szczególnie jednak Borysa Szyca za udźwignięcie trudnej roli głównej. Wśród aktorów występujących w rolach drugoplanowych najwięcej pochwał zebrała gra Soni Bohosiewicz.

Elementem najczęściej krytykowanym była wątła fabuła, która szwankuje szczególnie w końcówce. Anna Kilian nazywa styl Xawerego Żuławskiego „trochę histerycznym i manierycznym”, Łukasz Muszyński dodaje do tych dwóch określeń trzecie − „pretensjonalny”,