Co ciekawe, Władysław nie uważał się za króla aż do śmierci Salomona, gdyż nie chciał odbierać korony legalnie koronowanemu władcy.

W 1079 roku Władysław przyjął na swoim dworze wygnanego z kraju króla polskiego Bolesława Śmiałego wraz z jego rodziną. Jak przekazał Gall Anonim, w trakcie powitania doszło do nieprzyjemnej sytuacji: [...] Władysław, jako mąż pokorny, pospieszył wyjść naprzeciw Bolesława i oczekiwał zbliżającego się z daleka, zsiadłszy na znak uszanowania z konia. A tymczasem Bolesław nie miał względów dla pokory uprzejmego króla, lecz uniósł się w sercu zgubną pychą, mówiąc: „Ja go za lat pacholęcych wychowałem w Polsce, ja go osadziłem na tronie węgierskim. Nie godzi się [więc], bym mu ja, jako równemu, cześć okazywał, lecz siedząc na koniu oddam mu pocałunek jak jednemu z książąt". Zauważywszy to Władysław obruszył się nieco i zawrócił z drogi, polecił jednak, by mu wszędzie na Węgrzech niczego nie brakło. Później atoli zgodnie i po przyjacielsku spotkali się między sobą jak bracia;