(Niech żyją pochodnie!).

5 marca 1898 roku hiszpański brygadier i zarządca kolonialny, Ramón Blanco y Erenas, zaproponował Gomezowi i podległym mu żołnierzom kubańskim, przyłączenie się do wojsk hiszpańskich w walce przeciwko Stanom Zjednoczonym. Blanco odwoływał się do wspólnych korzeni Kubańczyków i Hiszpanów; w zamian za wsparcie militarne obiecał nadanie wyspie autonomii. Jego deklaracja brzmiała następująco:

My, Hiszpanie i Kubańczycy, powinniśmy wspólnie stanąć do walki z cudzoziemcami należącymi do obcej rasy, charakteryzującymi się niezwykłą zachłannością... Nastał najwyższy czas, abyśmy zapomnieli o dawnych podziałach i zjednoczyli się przez wzgląd na obronę naszej ziemi, i odparli najeźdźcę. Hiszpania nie zapomni o szlachetnej pomocy swoich kubańskich synów, i gdy wróg zostanie wygnany z wyspy, jako kochająca matka, przyjmie w ramiona nową córkę wśród narodów Nowego Świata. Córkę, która mówi tym samym językiem, wyznaje tę samą wiarę, i w której żyłach płynie ta sama, szlachetna, hiszpańska krew.

Gomez odrzucił propozycję Blanco.