Między budynkami przedmieścia udało się wedrzeć jedynie tyralierze czoty 504 „Pawlenki”, przy której znajdowali się „Konyk” i „Orski”. Czoty 504 i 505 „Bartla” i „Czajki”, które znajdowały się dalej, spóźniły się z natarciem, weszły już na teren oświetlony płonącym budynkiem, i poniosły ciężkie straty. Jeszcze nie dopalił się pierwszy budynek, kiedy zapalił się następny. Pododdziały 505 i 506 były dobrze oświetlone, oraz atakowały murowany budynek starostwa, znajdujący się na wysokiej skarpie, poniosły więc ciężkie straty.

Dodatkowo przy drodze do Nowej Wsi zapalił się następny budynek, i znowu oświetlił teren ataku, ułatwiając polski ostrzał.

Bez żadnych koordynacji z poprzednim uderzeniem rozwijała natarcie sotnia U-6 od strony lasu na wzgórzu, wznoszącym się po lewej stronie potoku, który wpadał do Stupnicy za nową cerkwią. Czota 518 – d-ca prawdopodobnie „Sukatyj”, działająca na lewym skrzydle, zamiast pod cerkwią wyszła na polskie stanowisko obrony na Kamiennej Górce, a czoty 516 (d-ca „Sahajdak”) i 517 (d-ca „Buk”) samowolnie wycofały pod ogniem do lasu. „Jar” polecił czocie 518 cofnąć się na jej stanowisko wyjściowe, a sam wrócił, by przyprowadzić z powrotem obydwa pododdziały.