Sokratesowi zarzuca się bezbożność, ale jednocześnie i to, że wprowadza i wierzy w jakieś nowe duchy. Ironicznie zarzuca Meletosowi, że ten specjalnie stawia mu takie zarzuty, aby wypróbować jego inteligencję.
Prawdziwa istota nauki Sokratesa Sokrates powtarza to, co powiedział na początku mowy, mianowicie że prawdziwą przyczyną procesu nie są zarzuty sformułowane przez oskarżycieli, lecz powszechna nienawiść tłumu, która w końcu go zgubi. Widać tu już przeczucie śmierci Sokratesa, który domyśla się, że jego obrona będzie nieskuteczna. Sokrates nie boi się jednak śmierci, o której (nie wiedząc, co stanie się z nami po śmierci) nie może powiedzieć, czy jest dobrem czy złem. O wiele ważniejsza dla niego jest kwestia dobrego życia, które dla niego oznacza potrzebę nauczania i kierowania myśli ludzi od codziennego zabiegania ku kwestiom moralnym. Sokrates twierdzi, że nawet gdyby sąd go uwolnił pod warunkiem zaprzestania dalszego filozofowania, nie zaprzestanie swojej działalności. Mówi: Ja was obywatele, kocham całym sercem, ale posłucham boga raczej, aniżeli was i póki mi tchu starczy, póki sił, nie przestanę filozofować i was pobudzać i pokazywać drogę każdemu, kogo tylko spotkam (29d).