kiedy uczestnicy zbierali się już do wyjścia, na salę weszli Rzepa, Rzepowa i Kruczek. Rzepa zaczął przedstawiać sytuację ławnikom, opowieść dokończyła żona, która prosiła o litość nad nimi. Ławnicy przyznali jej rację, że rzeczywiście to nieładnie zmuszać pijanego do podpisywania papierów, jednak pod wpływem argumentów Zołzikiewicza stwierdzili, że Rzepa musi wypić piwo, którego sobie nawarzył. Ławnicy zastanawiali się nad groźbami zabicia Rzepowej, ona mówi, że na nic się nie skarżyła. Jednak postanowiono skazać Rzepę na dwa lub trzy dni aresztu.

Po całym zajściu Rzepowa poszła na mszę, a następnie szukać ratunku u księdza Czyżyka. Ksiądz stwierdził, że całe zajście jest karą za pijaństwo męża. Poradził też Rzepowej, aby się cieszyła, że Bóg pozwala odpokutować jej mężowi za grzechy już teraz. Obok domu Rzepowej przechodzą dziedziczka Jadwiga i jej kuzyn Wiktor. Jadwiga dla wprawy flirtuje z kuzynem, rozmawiają także o poezji. Rzepowa pada do nóg Jadwidze, opowiada jej swoją tragedię i prosi o pomoc. Dziewczyna jednak jest bezradna, radzi Rzepowej, żeby ta udała się do jej ojca, może on jej pomoże. Rzepowa z dzieckiem na ręku idzie do dworu. Gośćmi państwa Skorabiewskich byli: ksiądz dziekan Ulanowski, ksiądz Czyżyk i rewizor gorzelniany Stołbicki. Pan Skorabiewski wychodzi przed ganek, żeby porozmawiać z Rzepową.