The Times opublikował artykuł, wkrótce powielony przez inne brytyjskie gazety:

Istnieje wiele powodów, by przypuszczać, że śmierć pana Bathursta, ostatniego naszego łącznika z dworem cesarza Austrii, w wersji podanej przez „Dziennik Paryski”, nie godzi się z faktami. W wiadomościach z Berlina podano, że 10 grudnia pan Bathurst, w przypływie szaleństwa, odebrał sobie życie w wiosce Perleberg. Tymczasem, z informacji uzyskanych przez nas w ciągu ostatnich kilku dni wynika, że całą winę za zniknięcie lub śmierć pana Bathursta ponosi rząd francuski. Wiadomo powszechnie, że pan Bathurst wyjechał z Berlina z paszportem wydanym przez rząd Prus, że był zdrowy tak na ciele, jak i umyśle. Udawał się do Hamburga, ale nigdy doń nie dotarł. W jakimś mieście, w pobliżu terytorium Francji, został schwytany, jak się wydaje, przez francuskich żołnierzy. Co nastąpiło później, nie wiemy. Jego spodnie znaleziono niedaleko miejsca, w którym nań napadnięto, a w kieszeni znajdował się list do żony, nic więcej. Rząd Prus, po otrzymaniu danych wywiadowczych, wyraził najgłębsze współczucie i wyznaczył nagrodę za znalezienie ciała. Nic to jednak nie dało.

Prasa francuska odpowiedziała w podobnym tonie. Le Moniteur Universel pisał: