Pierwsza część marszu przebiegała ulicami płonącego miasta. Ewakuowanym rozkazano wtedy porzucić posiadane bagaże. Niektórzy więźniowie, zwłaszcza będący mieszkańcami Mińska, korzystając z chaosu, usiłowali zbiec. W większości wypadków ginęli jednak od kul konwojentów. Niektórzy próbowali się wmieszać w tłum uchodźców i pogorzelców. Eskorta bezwzględnie otwierała wówczas ogień, zabijając zarówno uciekinierów, jak i cywilów, którzy zbytnio zbliżyli się do kolumny. Zdarzać miały się również wypadki, gdy więźniowie ginęli pod gruzami walących się budynków.
Pierwszym punktem zbornym był las położony około pięć kilometrów od miasta. Skierowano tam wszystkich więźniów wyprowadzonych z Mińska, a także z więzień i aresztów w pobliskich miejscowościach. Zdaniem Janusza Prawdzic-Szlaskiego liczba ewakuowanych mogła sięgać nawet 20 tys. osób. Do podobnych wniosków doszła Główna Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, która szacowała, że w kierunku Mohylewa pognano około 20 tys. więźniów, w tym 8–11 tys. więźniów wyprowadzonych z Mińska. Było wśród nich wielu obywateli polskich, których aresztowano na okupowanych ziemiach północno-wschodnich II Rzeczypospolitej.