Wśród więźniów znajdowały się osoby małoletnie.
Wśród ewakuowanych znajdowali się także: Litwini – więźniowie polityczni przywiezieni z Kowna (w liczbie od 115 do 300 osób), oficerowie i żołnierze Armii Czerwonej aresztowani przez NKWD, wśród nich lotnicy, Paul Jung – obywatel Szwajcarii, który jako ochotnik brał udział w wojnie zimowej po stronie fińskiej, rzekomo nawet żołnierze francuscy i brytyjscy, którzy po ucieczce z niemieckich obozów jenieckich zostali internowani w ZSRR.
Świadkowie wspominali, że na uboczu trzymano grupę liczącą kilkuset więźniów, na których ciążyły wyroki śmierci. Ludzi tych rozstrzelano wkrótce po tym, jak resztę więźniów wyprowadzono z lasu. Pozostałych popędzono dalej na wschód, dzieląc ich uprzednio na kolumny, które maszerowały w odległości kilku kilometrów od siebie. Przerwy na odpoczynek były krótkie i nieliczne. Dopiero w ostatniej fazie marszu enkawudziści zapewnili niektórym kobietom transport samochodami ciężarowymi. Tempo nadawali dobrze odżywieni więźniowie kryminalni („urkowie”, „błatniacy”), co miało fatalne konsekwencje dla pozostałych uczestników marszu. Doskwierały letnie upały, jednakże więźniowie mieli możliwość ugaszenia pragnienia tylko w przypadku, gdy udało im się znaleźć zdatną do picia wodę w miejscu postoju.