Zobrazowano również graniczące czasem z nienawiścią odrzucenie kobiet ze strony ich własnych rodzin i społeczeństwa, które uważa je tylko i wyłącznie za „kurwy”. Margaret nie korzysta z okazji do ucieczki, bo nie ma dokąd pójść. Jedną z niedoszłych uciekinierek odprowadza do azylu ojciec, oznajmiając jej, że nie ma już domu, ojca ani matki („dla ciebie umarli”) bijąc ją i grożąc. W pilnowaniu osadzonych pomaga także policja eskortująca dziewczęta podczas procesji. Crispina znajduje pewne wsparcie w starszej siostrze, dzięki której widuje swojego synka poprzez kraty ogrodzenia. Nie może jednak do niego podejść. Nie wie nawet, jak mu na imię.

Trójka dziewcząt w pewnym stopniu tryumfuje nad swoimi oprawcami. Margaret została zwolniona po interwencji młodszego brata. Bernadette i Rose postanowiły uciec razem. Po wyłamaniu zamka do sypialni udały się do gabinetu siostry Bridget w poszukiwaniu klucza do bramy azylu. Po trzymającej w napięciu scenie z siostrą przełożoną, dziewczęta uciekły do pobliskiego miasteczka, w którym uzyskały pomoc od krewnej. Rose wyjechała do Liverpoolu w Anglii.