Następnego dnia Rosjanin z synem przyszli ponownie. Mężczyzna twierdził, że pod nieobecność doktora atak sam mu minął, ale jego umysł był ciągle zamglony. Wydawało mu się, że jest w obcym pokoju i odruchowo ruszył w kierunku wyjścia. Jego syn uznał, że wizyta dobiegła końca. Dopiero w domu zdał sobie sprawę jak było naprawdę. Trevelyan uznał, że faktycznie mogło tak być i kontynuował rozmowę z pacjentem, tym razem bez żadnych komplikacji. Wkrótce po wyjściu obu panów Blessington wrócił ze spaceru i zauważył w swoim pokoju ślady czyichś butów. Był tym bardzo wzburzony. Trevelyan uznał, że ślady zostawił syn arystokraty.

Wezwani Sherlock Holmes i doktor Watson udali się do domu Blessingtona. Mężczyzna był wyraźnie przerażony. Jednak podczas wywiadu Sherlock uznał, że klient coś przed nim ukrywa i opuścił willę. Następnego dnia od Trevelyana przyszła wiadomość o tragedii - samobójstwie Blessingtona.