Mieszkańcy Bełżca spodziewali się wysiedlenia przez Niemców. Zapowiadali to w imieniu okupantów niemieckich volksdeutsche i współpracujący z Niemcami proboszcz prawosławny Matwiejczuk z Tomaszowa Lubelskiego, publicznie ogłaszając, że „zbliża się godzina krwawej zemsty nad Polakami. Wydusi się to plemię do ostatniego”.
Pod koniec 1943 r. wywiad polski ustalił, że UPA postanowiła zdobyć Narolszczyznę i wymordować ludność polską aż po Tomaszów Lubelski, Bełżec. Na Lubelszczyznę wkroczyło kilka kureni UPA ze wschodu. Z początkiem 1944 r. przystąpiły do ataków na Polaków. Wywołało to reakcję obronną polskiego podziemia. Powstał front obrony Polski o długości ponad 100 km.
2 lutego 1944 nastąpił atak UPA na należący do gminy Bełżec Szalenik-Kolonię. UPA zamordowała tam 12 mieszkańców, w tym kobiety i dzieci. Mieszkańcy Bełżca, partyzanci z AK, zaczęli wystawiać posterunki i warty, szczególnie w nocy, chcąc obronić swoją miejscowość przed oddziałami UPA.