Przeciwko rozporządzeniu Chodczenki zaprotestowała grupa pozostających jeszcze na wolności greckokatolickich hierarchów, na czele z archimandrytą Kłymentem Szeptyckim. W liście do Wiaczesława Mołotowa powoływali się oni na istniejące w radzieckim prawie przepisy o wolności religijnej, wskazywali na manipulowanie faktami z historii Cerkwi greckokatolickiej, jakiego dopuszczała się „Grupa inicjatywna”, wreszcie domagali się uwolnienia metropolity Slipyja i innych uwięzionych duchownych. Zapewniali równocześnie, że grekokatolicy nie mają zamiaru prowadzić działalności antyrządowej. Działania te nie przyniosły żadnych rezultatów. NKWD w dalszym ciągu przeprowadzało aresztowania księży, szczególnie uderzając w zakon bazylianów. Do końca czerwca liczba uwięzionych przekroczyła 200 osób.