Kilkakrotnie przed protestującymi rozstawiono grupy żołnierzy lub policjantów uzbrojonych w karabiny maszynowe, przygotowanych do otwarcia ognia. Kobiety nie przerywały protestu; część zgromadzenia pozostawała pod oknami aresztu również w nocy. Po tygodniowym proteście na rozkaz ministra propagandy Rzeszy, Josepha Goebbelsa, Żydzi zostali uwolnieni. Prawie wszyscy przeżyli wojnę, aczkolwiek do jej zakończenia byli objęci dozorem. Około 25 Żydów zostało zawróconych z dwóch transportów do Oświęcimia lub też z samego obozu.

Decyzja o uwolnieniu Propaganda nazistowska nie informowała opinii publicznej o skali działań związanych z systematyczną zagładą narodu żydowskiego. O ile życie Żydów niepowiązanych z ludnością niemiecką były szerokiej społeczności obojętne, o tyle losy niemieckich kobiet, szeroko ustosunkowanych i spokrewnionych z innymi Niemcami, były istotne z punktu widzenia propagandy. Otwarte, zbrojne stłumienie protestu kobiet, a nawet sama deportacja ich mężów na oczach tłumu protestujących, mogły spowodować szersze zamieszki. Goebbels nie chciał do nich dopuścić.